Nauka zawodu bez farsy - w poszukiwaniu recept na uzdrowienie chorego systemu




Adekwatność zasobów edukacyjnych, wysoce wykwalifikowana kadra dydaktyczna, system certyfikacji, Nowoczesne i odpowiednio wyposażone pracownie technologiczne, powszechna dostępność praktyk i staży. To niezbędne postulaty, których realizacja może uzdrowić przeżywające zapaść szkolnictwo zawodowe.  Próbując odpowiedzieć na pytania dotyczące prognoz na rozwój szkolnictwa  zawodowego i szukając recept na poprawienie jego obecnej kondycji zaprosiłem do debaty osoby i instytucje, których tematyka ta bezpośrednio dotyczy. 



Stan kryzysowy


Reforma systemu edukacji z lat 1999-2002 zmarginalizowała status szkolnictwa zawodowego, które obecnie, ze względu na swój negatywny wizerunek jest najbardziej zacofanym obszarem w polskiej edukacji, co ma swoje
odzwierciedlenie w malejącej liczbie młodzieży zainteresowanej wyborem tego typu ścieżki edukacyjnej. Odgórne próby przywrócenia rangi szkołom zawodowym pomimo znaczących nakładów przynoszą mierne skutki.
By skutecznie szkolić młode kadry fachowców nie wystarczy tylko realizowany pobieżnie szkolny program nauczania i nie zawsze uczciwa praktyczna nauka zawodu, konieczne jest samodzielne poszukiwanie źródeł wiedzy zawodowej przez uczniów oraz przez samych nauczycieli i praktykodawców. Według prognoz postęp w dziedzinie technik i technologii produkcji będzie nadal przyspieszał. W takiej sytuacji szkoła czy zakład doskonalenia zawodowego nie mają szans przekazywania aktualnej wiedzy i nowinek technologicznych, w którą może wyposażyć ucznia na wiele lat.
Jaki sens ma więc nauka w szkole zawodowej, skoro po ukończeniu edukacji wiedza absolwenta jest już nieaktualna? Zdobyty dyplom nie odzwierciedla kwalifikacji zawodowych, które zostaną zweryfikowane dopiero na stanowisku pracy... Generalnie można stwierdzić, że szybkość zmian w technologii wymaga również zastosowania nowatorskiego podejścia do edukacji zawodowej, gdzie przecież kształci się specjalistów wykorzystujących w większości nowoczesne urządzenia i korzysta ze zdobyczy technologii.

Zasoby edukacyjne


Zapaść szkolnictwa zawodowego wyraźnie widać po znikomej liczbie aktualnych podręczników i całkowitym braku epodręczników, stanowiących nowoczesną alternatywę dla tradycyjnych podręczników. Brak aktualnych podręczników, a także archaiczny sposób ich redagowania bez elementów praktyki i przejrzystości jest jednym z głównych problemów w efektywnym procesie edukacji zawodowej. Żyjemy w epoce wciąż przyśpieszającego rozwoju techniczno- technologicznego, w świecie gdzie coraz łatwiejszy i szybszy przepływ informacji oraz łatwiejszy dostęp do zasobów wiedzy zmienia sposoby uczenia się i nauczania. Multimedialne, zawierające animacje, dźwięki i zestawy interaktywnych zadań epodręczniki mają być odpowiedzą na oczekiwania uczniów pokolenia cyfrowego. Niestety planowana cyfrowa rewolucja raczej nie obejmie szkół zawodowych.
Konieczne wydaje się zdecydowane przyspieszenie cyfryzacji szkół zawodowych oraz wprowadzenie nowoczesnych i bieżąco aktualizowanych kompendiów wiedzy fachowej. Redagowanie i wykorzystanie epodręczników należy umieścić w szerokim kontekście szkolnictwa zawodowego rozumianego jako kombinacja ogólnie dostępnych zasobów edukacyjnych oraz platform kształcenia i aplikacji edukacyjnych do nauki zawodu.

Kwalifikacje kadr


Brak adekwatnych podręczników to jednak nie największy problem szkolnictwa zawodowego. Podstawowym problemem szkoły zawodowej jest bowiem odpowiedni dobór kadr i metod nauczania. Szkoła zawodowa pretendująca do miana szkoły mistrzów w zawodzie musi zatrudniać instruktorów nauki zawodu cieszących się uznaniem w środowisku branżowym, odnoszących znaczące sukcesy i nie stroniących od ustawicznego samokształcenia i zdobywania nowych doświadczeń zawodowych. Główną cechą nauczyciela zawodu powinna być pasja do swej profesji, którą będzie w stanie przekazać swym podopiecznym. Instruktor taki staje się nie tylko nauczycielem ale również wzorem do naśladowania dla uczniów. W tym kontekście udokumentowane wykształcenie ma drugoplanową wartość wobec realnie posiadanych umiejętności. Nie ma większego znaczenia tytuł naukowy nadany przez właściwą uczelnię wyższą lecz doświadczenie zawodowe zdobyte na realnym stanowisku pracy potwierdzone przez rzetelną komisję nadającą uprawnienia mistrzowskie.

Praktyczna nauka zawodu


Aby zapewnić wysoki poziom kształcenia zawodowego konieczna jest również korelacja pomiędzy nauką teoretyczną a praktyka zawodową. W obecnych realiach podstawa programowa i programy jej realizacji nijak się mają do przebiegu praktycznej nauki zawodu. Uczniowie praktykujący w różnych zakładach rzemieślniczych lub innych firmach produkcyjnych czy usługowych wyposażani są w zupełnie inne umiejętności zawodowe. Ich przydatność jako pracowników weryfikowana jest często boleśnie dopiero w miejscu pierwszej pacy. Nauka zawodu w realiach zajęć praktycznych w szkole to w obecnej strukturze farsa. Równie wiele wątpliwości pociągają za sobą praktyki w zakładach produkcyjnych poza szkołą. W pierwszym przypadku trudności wynikają z przyczyn organizacyjnych i finansowych w drugim natomiast z różnej specyfiki produkcji i różnego podejścia do młodocianych pracowników. Jednako zarówno praktyki szkolne jak i nauka zawodu poza szkołą poddawane są coraz częstszej krytyce.
            Idealnym rozwiązaniem w tej sytuacji wydaje się organizacja dobrze wyposażonych pracowni szkolnych pełniących jednocześnie funkcję przyszkolnych zakładów produkcyjnych. W przedsiębiorstwach takich młodzież mogłaby pobierać naukę zawodu w realiach rynkowych. Rozwiązanie takie mogło by również wpływać na realną poprawę sytuacji materialnej placówek edukacyjnych i możliwości inwestycji. Zarówno wartość edukacyjna jak i ekonomiczna są tutaj niepodważalne.

Staże zawodowe i praktyki


Rozwój technologii i wzrastające potrzeby konsumentów niosą ze sobą konieczność stałego rozszerzania oferty produkcyjnej i ustawicznych zmian sortymentu produkowanych produktów. W obecnych realiach nie istnieje możliwość wyposażenia ucznia w na tyle szeroka wiedzę zawodową by sprostać takim wymogom. Uczeń kończący szkołę zawodową powinien dysponować maksymalnie duża wiedza i umiejętnościami a również powinien być przygotowany do ustawicznych zmian by zaspokoić potrzeby potencjalnych konsumentów. Proces ten jest jednym z podstawowych praw rynku a nieprzystosowanie do tych realiów jest główną przyczyna niepowodzeń absolwentów szkół zawodowych.
            Każdy region lub kraj cechuje się odrębnością pod względem specyfiki produkcji określonych produktów lub wręcz zupełnie innym asortymentem. Warto wykorzystać tą różnorodność tworząc sieci partnerskich placówek kształcenia zawodowego. Nieodzowna wydaje się również współpraca instytucji oświatowych z zakładami przemysłowymi. Dzięki wymianie uczniowskiej pomiędzy różnymi szkołami i zakładami przemysłowymi z kraju i z zagranicy uczniowie takich partnerskich szkół będą mieli możliwość znaczącego poszerzenia swych umiejętności i poznania odrębnych technik produkcji co w efekcie znacząco wpłynie na podniesienie ich atrakcyjności na rynku pracy.


Certyfikacje kwalifikacji


Misją wzorcowej szkoły zawodowej jest takie przygotowanie ucznia do zadań pracowniczych aby był on w stanie sprostać maksymalnie dużej ilości zadań zawodowych – posiadł umiejętności i wiadomości z jak najszerszego spektrum technik i technologii produkcji. Cel ten jest możliwy do realizacji poprzez wprowadzenie certyfikowania określonych zadań zawodowych. Uczeń podczas swojej edukacji powinien być poddawany weryfikacji swych umiejętności zawodowych w poszczególnych zakresach zadań zawodowych, uzyskując stosowne certyfikaty. Dokumentacja taka może być następnie podstawą dla określenia jego przydatności na określonym stanowisku pracy w firmie, do pracy w której aplikuje. Certyfikaty te pozwalają również na ubieganie się, po spełnieniu innych wymogów, o przyznanie kolejnych stopni kwalifikacji zawodowych – w przypadku zawodów rzemieślniczych tytułu czeladnika lub mistrza w zawodzie.

Szkoła Mistrzów


Receptura na stworzenie szkoły mistrzów jest prosta. Banalnie mówiąc, jest połączeniem tradycyjnych metod nauczania, kiedy rzemiosła uczyli praktycy zawodu, z nowoczesną techniką, jaką niesie cyfryzacja, i form współpracy między różnymi szkołami, ośrodkami szkolącymi, a także firmami. Żeby to
zrealizować, nie trzeba tworzyć odgórnie sztucznych systemów, ale realnie wspierać oddolne inicjatywy, które już zakiełkowały, proponując uczniom urozmaiconą formę praktycznej nauki zawodu. Taką inicjatywą jest MAMZ, ale takich przedsięwzięć obokszkolnych przybywa: działa już Akademia Smaku w Trzciance, podobny pomysł ma ruszyć w Zespole Szkół Zawodowych Rzemiosła w Inowrocławiu. Nikt nie wspomina o rzeszy nauczycieli, którzy charytatywnie i z pasji robią wszystko, żeby uczniowie mieli kontakt z nowoczesnością i postępem technologicznym w zawodzie. W ten sposób kiełkują zdrowe pędy obokszkolnych form nauki zawodu, być może tworzy się właśnie zalążek sieci ośrodków
szkoleniowych, które zapoczątkują współpracę, o której na razie możemy pomarzyć. 

Kryzys szkolnictwa zawodowego sprowadza się do podstawowego problemu:niedostosowania kształcenia do potrzeb rynku i oczekiwań pracodawców. Jednak za tym ogólnikiem stoi szereg istotnych problemów, które wspólnie „pracują” na niewydolność nauczania zawodowego w Polsce. Świadczą o tym wypowiedzi nadesłane z różnych środowisk

Próbując odpowiedzieć na pytania dotyczące prognoz na rozwój szkolnictwa  zawodowego i szukając recept na poprawienie jego obecnej kondycji, wspólnie z redakcją wydawnictwa Mistrz Branży (artykuł pierwotnie ukazał się w lipcowym numerze miesięcznika Mistrz Branży) zaprosiłem do debaty osoby i instytucje, których tematyka ta bezpośrednio dotyczy.
W gronie opiniodawców znaleźli się:
Krzysztof Wysłucha - przedsiębiorca, rzemieślnik, instruktor praktycznej nauki
zawodu i praktykodawca z Rybnika,
Piotr Halama - nauczyciel przedmiotów zawodowych z Powiatowego Centrum
Edukacji w Pile,
Halina Petla - dyrektorka Zespołu Szkół Rzemiosła w Inowrocławiu,
Mirosław Łęczycki - ekspert kluczowy w Projekcie Doskonalenia Nauczycieli
Teresa Trzaskalik - uczennica, tegoroczna absolwentka technikum,
Rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej. 
Zapraszam do zapoznania się z opiniami: przedsiębiorcy, nauczyciela, ucznia,
dyrektor szkoły zawodowej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.





Krzysztof Wysłucha – mistrz w zawodzie, rzemieślnik, nauczyciel, praktykodawca, współzałożyciel i lider Małej Akademii Mistrzostwa Zawodowego

Więcej praktyk dla młodych

W sytuacji, gdy szkolnictwo zawodowe traci na znaczeniu, należałoby przeprowadzić ogólną promocję zawodów rzemieślniczych – to pomogłoby zmienić spojrzenie rodziców na szkolnictwo zawodowe. Często ambicje rodziców wobec dzieci dyskredytują edukację zawodową. Obecny wizerunek absolwenta szkoły zawodowej nisko stawia młodego człowieka w społecznej hierarchii. Często jest
powodem wstydu... Dlaczego w Polsce zawód wysoce wykwalifikowanego cukiernika
czy piekarza nie miałby być traktowany na równi z zawodem prawnika czy
lekarza? Tak jest np. we Francji, gdzie wspomniane zawody cieszą się uznaniem
i szacunkiem. Należałoby głośno mówić o sukcesach naszych reprezentantów na
międzynarodowych konkursach branżowych. Pokazywać pozytywne aspekty pracy.
Przybliżać sylwetki znanych mistrzów, którzy osiągnęli sukcesy. Kreować twarze
pozytywnej kampanii. Takie działania mają na celu pozyskanie młodych,
twórczych ludzi do tych zawodów.
Co zrobić, aby oczarować i zaangażować ucznia? Należałoby się przyjrzeć
uczniom i ich warunkom. W grupie uczniów czy młodocianych pracowników zawsze
znajdą się osoby, szczególnie się wyróżniające. Trafne wytypowanie takiej
osoby i kreowanie jej na „gwiazdę”, wzór do naśladowania, może stanowić
bodziec do pociągnięcia tych mniej zaangażowanych w rozwój zawodowy. Już
poprzez samo wyzwolenie chęci rozwoju można zdziałać wiele. To już połowa
sukcesu. Warunkiem prawidłowej nauki zawodu jest pozytywna wzajemna relacja na
linii nauczyciel – uczeń. Od odpowiedniego nastawienia nauczyciela będzie
zależeć dalsze zaangażowanie ucznia.
Jako osoba współorganizująca działalność MAMZ widziałem niechęć innych
nauczycieli oraz dyrekcji szkół do realizowania ponadstandardowego programu
nauczania. Nie chcę tutaj wszystkich wrzucać do jednego worka, bo przy okazji
MAMZ-u spotykamy wiele osób, którym cele Małej Akademii są bliskie. To dodaje
energii i utwierdza mnie w przekonaniu, że istnienie Akademii jako obokszkolna
forma edukacji zawodowej ma sens. Organizowane przez nas lekcje z mistrzem,
warsztaty doskonalące, seminaria technologiczne, wystawy branżowe, okruchy
tradycji czy ostatnio również maratony technologiczne cieszą się
zainteresowaniem, które przerosło nasze oczekiwania. Dla mnie najważniejszy
jest fakt, że MAMZ daje możliwość rozwoju uczniów, by stali się młodymi
mistrzami w branży i wiem, że właśnie to jest właściwa droga ich rozwoju.
Odwiedzając zakłady moich kolegów, spotykam byłych adeptów MAMZ
– obecnych czeladników. Ich obecni szefowie wyrażają się o nich bardzo pozytywnie,
podkreślając ich zapał do pracy i kreatywność. Miejmy nadzieję, że pomimo
licznych przeciwności MAMZ będzie się rozwijać.
Życzyłbym sobie większego zaangażowania ze stron instytucji i stowarzyszeń
rzemieślniczych. I nie chodzi o wsparcie finansowe. Dla nas dużo
oznaczałby patronat takiej organizacji branżowej, dialog stowarzyszenie – szkoła,
dzięki czemu MAMZ uzyskałaby większą aprobatę, większe zainteresowanie ze
strony przedstawicieli systemu edukacji, dyrekcji szkół czy szerszego grona
nauczycielskiego. To pozwoliłoby nam jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Być może
wzorem MAMZ-u powstaną również w innych miastach podobne inicjatywy, jak to
już się stało w Inowrocławiu czy Trzciance.
Szkolnictwo zawodowe to nie tylko szkoła zawodowa. To również i praktykodawcy.
Podczas licznych warsztatów pracowałem z młodzieżą, której w głównej mierze
nauka zawodu kończy się na etapie „wiadra i szmaty”. Smutne, ale i prawdziwe,
że uczeń traktowany jest jako tania siła sprzątająca – bo nawet nie
produkcyjna! Stanowi to duży problem i głównie dotyka młodego absolwenta
niejednokrotnie wyrządzając krzywdę na całe życie zawodowe. W konfrontacji z
surowym rynkiem pracy taki uczeń przegrywa. I właśnie takie działania w ramach
obokszkolnych akademii mogłyby choć po części zmniejszyć to zjawisko. Być może
rzetelna kontrola faktycznego przebiegu praktyk przez szkolnego kierownika
praktyk również usprawniłaby praktyczne przygotowanie do zawodu.
Podsumowując, obecna sytuacja nie jest najlepsza. Możemy debatować i
konstruować plany naprawcze, lecz od samych rozmów nic się nie zmieni.
Konieczne są radykalne zmiany, bo perspektywa sprowadzania „pracowników z
Chin” nie będzie tylko pesymistycznym scenariuszem. Stanie się faktem. I co
dalej?

***

Piotr Halama – nauczyciel przedmiotów zawodowych w Powiatowym Centrum Edukacji w Pile, twórca e-zasobów do kształcenia zawodowego, przewodniczący Rady
Fundacji „Marchewkowe Pole” realizującej m.in. projekty edukacyjne: Akademia Smaku, Fabryka Elearningu, Szkoła Moodle, Republika Edukacji.

Szkoła zawodowa to szkoła nowoczesna

Kształcenie zawodowe od lat przechodzi permanentny kryzys. Kolejna w ostatnich latach reforma, mimo ciekawych założeń, raczej nie gwarantuje diametralnej odnowy. Z jednej strony ciągle jest stosunkowo małe zainteresowanie szkołami zasadniczymi, trochę większe technikami, z drugiej strony rynek pracy woła o fachowców. Na szkołę zawodową, zarówno na poziomie technikum, jak i na poziomie szkoły zasadniczej, warto spojrzeć szerzej, przez pryzmat całościowego kontekstuedukacyjnego. Współczesna szkoła straciła monopol, nie jest już jedynie słusznym źródłem wiedzy. Uczeń nabywa wiedzę, rzadziej umiejętności ze źródeł pozaszkolnych. Najistotniejszym elementem są wszechobecne zasoby sieciowe.
Młode pokolenie, nasi uczniowie są w większości uczestnikami społeczności
internetowej. Przeciętna szkoła bardzo często na tym etapie rozwoju
profesjonalnie nie funkcjonuje. Wydaje się, że e-zasoby stanowią dzisiaj
doskonałe alternatywne źródło wiedzy, wiedzy podlegającej dynamicznej zmianie.
Szkoła ucząca zawodu powinna połączyć dwa podstawowe elementy: wartości i
kształtowanie praktycznych umiejętności.
Na gruncie „nowoczesnej edukacji” powszechnie krytykuje się relacje: mistrz
(nauczyciel) – uczeń, zwracając się raczej ku koncepcji nauczyciela-przewodnika.
W kształceniu zawodowym, przede wszystkim na poziomie wartości, etyki zawodowej,
relacja mistrz – uczeń jest nadal aktualna, wręcz należy ją pielęgnować jako źródło
pożądanych postaw młodego człowieka wchodzącego na rynek pracy. Rola nauczyciela
-przewodnika jest również nie do przecenienia. Uczeń ma być przecież aktywnym
współuczestnikiem procesu edukacyjnego, ma posiadać możliwości sprawcze.
Kształcenie zawodowe bez nabywania umiejętności praktycznych wydaje się
fikcją. Niestety, bez kompetentnej kadry – doświadczonych praktyków oraz
odpowiednio wyposażonych pracowni nie uda się tego zrealizować. Kształcenie
zawodowe kosztuje. Nie oszukujmy się, że kreda, tablica plus nawet wyszukane
multimedia zastąpią nam specjalistyczny sprzęt potrzebny do nauki zawodu.
Uczniowie muszą ćwiczyć w szkole, uczniowie mają prawo do błędów. To szkoła
jest dla nich poligonem doświadczalnym. Tylko nabycie praktycznych
umiejętności pozwoli na bycie konkurencyjnym i płynne wejście na rynek pracy.

***

Halina Peta - dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych Rzemiosła w Inowrocławiu.

Inicjatywa jest w naszych rękach

Nasza szkoła powstała w 2011 r. z inicjatywy Cechu Rzemiosł Różnych w Inowrocławiu.
Obecnie liczy 250 uczniów uczących się w 9 oddziałach. Uczymy w systemie: 1 tydzień nauki w szkole, 1 tydzień praktyki zawodowej u pracodawców. Staramy się dotrzeć do
gimnazjalistów poprzez różne formy działania. Mają one głównie na celu przedstawienie
atrakcyjności zawodów potrzebnych na lokalnym rynku pracy. Jednym z nich jest piekarz.
W bieżącym roku szkolnym mieliśmy uroczystość nadania szkole imienia
Rzemieślników Kujawskich. Przyjęliśmy zasadę, że każdy rok jest poświęcony
innej branży i obecnie mamy Rok Piekarzy i Cukierników. Zastanawiając się, jak
zachęcić młodzież do tego zawodu, zorganizowaliśmy otwarte dla wszystkich,
plenerowe warsztaty pieczenia chleba, które cieszyły się wielkim zainteresowaniem.
Było to jednak działanie jednorazowe. Mając na uwadze
potrzebę większego propagowania tego zawodu, zaczęłam szukać pomysłu w
Internecie i tak trafiłam na Małą Akademię Mistrzostwa Zawodowego. Byłam
zaskoczona pomysłowością, innowacyjnością i wielokierunkowością działań
Szymona Konkola. Akademia daje możliwość i szansę dotarcia do wszystkich grup
wiekowych, a przez to wzbudza zainteresowanie tą grupą zawodów. Idea Akademii
wplata się w działania, które już podejmujemy w naszej szkole. MAMZ skierowane
jest głównie do branży cukierniczo-piekarniczej. My chcielibyśmy poszerzyć to
w naszej szkole o kolejne branże. „Burza mózgów” w naszej szkole trwa i mam
nadzieję, że przyniesie oczekiwane efekty.
Uroczyste otwarcie naszej Małej Akademii Mistrzostwa Zawodowego mamy zamiar
połączyć z obchodami Ogólnopolskiego Tygodnia Kariery, organizowanego przez
działający w naszej szkole Szkolny Ośrodek Kariery
.
Szanowny panie Szymonie, dziękuję za pomysł i dodanie „wiatru w żagle.”
Wracając do artykułu, niektóre postulaty w nim poruszone w pewien sposób są
realizowane w naszej szkole. Chcąc podnieść atrakcyjność istniejących już
zawodów, zaczęłyśmy razem z moim zastępcą Jadwigą Pacholską szukać pomysłów,
jak w innowacyjny sposób zachęcić młodzież do wyboru określonych zawodów.
Jednym z nich jest wprowadzany od nowego roku zawód kucharza ze specjalnością
kuchni regionalnej. W tym celu napisałyśmy projekt na warsztaty pt. „Gęsina –
kujawsko-pomorski rarytas w potrawach i przetworach”, w których udział brali
uczniowie gimnazjum, chętni uczniowie z naszej szkoły, a także przyszli
pracodawcy. Każdy z uczestników otrzymał certyfikat uczestnictwa. Obecnie
napisałyśmy kolejny projekt na warsztaty w październiku pt. „Dary jesieni –
wykorzystanie regionalnych produktów w gospodarstwie agroturystycznym i
gastronomii z zastosowaniem metody carvingu”. Wspólną cechą tych warsztatów są
te same grupy odbiorców, zawarte w idei MAMZ lekcje z Mistrzem, zapoznanie się
z nowoczesnymi trendami i technologiami w danej dziedzinie oraz certyfikat
potwierdzający nabycie danych umiejętności. Jest to więc pewne odniesienie do
5. postulatu autora.
Sieć partnerskich placówek kształcenia zawodowego jest to bardzo dobra idea,
częściowo zapewne realizowana poprzez liczne konkursy organizowane przez
szkoły, cechy i izby rzemieślnicze. W czerwcu br. byłam na 3-dniowej
konferencji w Paryżu na podsumowaniu projektu „Euro Apprenticeship”, który ma
skutecznie zwiększyć zaangażowanie w działania na rzecz mobilności
młodocianych. W ramach projektu powstaje sieć kontaktów oraz internetowa
platforma współdziałania. Na stronach www.euroapprenticeship.eu można znaleźć
informacje o systemach edukacji zawodowej w innych krajach UE, ciekawe
prezentacje i filmy. Nasza szkoła jako członek sieci Euro Apprenticeship w
Polsce będzie brała udział w kolejnym projekcie, który rozpocznie się w 2014 r.
Ta idea jest bardzo ciekawa, ale sądzę, że na podobnej zasadzie można by
stworzyć internetową platformę w Polsce, co zasugerował w swoim artykule
Szymon Konkol. Mamy zamiar stworzyć taką platformę dla szkół rzemiosła, ale
nic nie stoi na przeszkodzie poszerzyć ją o zainteresowane szkoły.
Cyfryzacja w szkołach przebiega różnie. My na szczęście mamy nowoczesną
pracownię, sieć WiFi i częściowo przeszkoloną kadrę, która może realizować
przedmioty zawodowe w pracowni komputerowej.
Dobrze wyposażone pracownie szkolne. Zgadzam się z autorem artykułu, że z
powodu różnej specyfiki produkcji u niektórych pracodawców cennym
uzupełnieniem wiedzy zawodowej jest odpowiednio wyposażona pracownia. Nie jest
to możliwe dla wszystkich jednak zawodów. Dlatego sądzę, że pozyskanie
pracodawców, którzy chcieliby w swoich nowoczesnych zakładach poprowadzić
różnego rodzaju warsztaty, zgodnie z ideą Akademii, mogłoby w jakimś stopniu
rozwiązać ten problem.

***

Mirosław Łęczycki - właściciel Piekarni Staropolskiej w Olsztynie, ekspert kluczowy w Projekcie Doskonalenie „Chlebem Powszednim” Nauczyciela Zawodu.

Więcej praktyk dla nauczycieli

Zapewne wielu przedsiębiorców, podobnie jak ja, z niepokojem patrzy w przyszłość, obserwując niedobór odpowiednio wykwalifikowanych pracowników branży piekarsko-cukierniczej. Wykształcenie dobrych pracowników nie jest możliwe bez fachowych nauczycieli zawodu. Osobiście staram się zmienić tę
sytuację poprzez realizację projektu Doskonalenie „Chlebem Powszednim”
Nauczyciela Zawodu. Naszym celem jest wypracowanie, w ścisłej współpracy z
przedsiębiorcami i szkołami zawodowymi, nowego podejścia do nauczania
praktycznego w branży piekarsko-cukierniczej. Cel ten realizujemy m.in.
poprzez 10-dniową praktykę dla nauczycieli w przedsiębiorstwie
piekarsko-cukierniczym. Nauczyciele, którzy przyjeżdżają na praktykę
organizowaną w ramach Projektu,
otwarcie mówią, że mają ograniczony dostęp do piekarni, cukierni. W takich
zakładach byli tylko jako wizytatorzy (o ile właściciele wyrażą zgodę na takie
wizyty i oprowadzenie po swoich zakładach – a z tym bywa, niestety, różnie).
Większość kadry nauczycielskiej zna linie produkcyjne tylko z książek i
czasopism branżowych. To bardzo smutne, bo jak nauczyciel może przekazać
wiedzę o funkcjonowaniu piekarni, jeśli nie miał możliwości uruchomienia linii
produkcyjnych, nie miał szansy wzięcia udziału w produkcji czy zmierzenia się
z codziennymi problemami w zakładach piekarsko-cukierniczych. Nasza branża
zmienia się dynamicznie. W większości zakładów są nowoczesne linie, maszyny do
robienia bułek czy chleba. Obsługa tego typu urządzeń nie należy do
najtrudniejszych, ale pewne podstawy przydałoby się, aby uczniowie już mieli.
Obecnie na rynku można znaleźć wiele inicjatyw, które ułatwiają kontakt
nauczycieli z branżą piekarsko-cukierniczą. Niestety, choć projekty są
całkowicie bezpłatne, współfinansowane ze środków europejskich, to jest wielki
problem ze zgodą dyrektorów szkół na udział nauczycieli w takich
przedsięwzięciach. W roku szkolnym jest prawie niemożliwe, aby nauczyciel mógł
wyjechać na praktyki. A jak inaczej mają poznać pracę w piekarni i cukierni
niż przez praktyki? Dzięki pracy w rzeczywistych warunkach nauczyciele zdobędą
nie tylko praktyczne umiejętności, ale również wiedzę na temat potrzeb
przedsiębiorców w zakresie kompetencji absolwentów szkół profili
piekarsko-cukierniczych. Wszystko to na pewno przyda się w pracy zawodowej i w
znaczącym stopniu ułatwi nauczycielom przygotowanie przyszłych mistrzów
piekarnictwa i cukiernictwa. Bardzo zachęcam do udziału w różnych projektach
unijnych, które są wyjątkową szansą na udoskonalenie warsztatu pracy.

***

Teresa Trzaskalik - uczennica technikum

Technikum zawodowe to porażka

Jako tegoroczna absolwentka technikum mogę powiedzieć, że gdyby nie pasja do tego zawodu, nigdy nie zdecydowałabym się na ten kierunek. Szkoła powinna zachęcać do nauki zawodu, w moim przypadku – zniechęcała. Nauczyciele na lekcjach nauki zawodu mieli bardzo luźne podejście: robisz, to robisz, nie, to nie, a jakbyś przypadkiem chciał się wybić, bo lubisz to robić i chciałbyś się
pokazać, to nie da rady. Nauczyciele jakby nie zauważali, że się starasz, że coś potrafisz – po prostu totalna olewka ucznia.
Przez 3 lata mojej nauki nie można było się przebić przez odgórnie wyznaczone
osoby, które stale reprezentowały szkołę, mogły brać udział w konkursach i
innych prezentacjach. Dopóki nie skończyły szkoły, można było pomarzyć o tym.
Gdy wreszcie w klasie 4 chciałam reprezentować szkołę w konkursie
ogólnopolskim, nie dostałam zgody dyrektora; klasa maturalna oznaczała dla
mnie szlaban na konkursy, więc żeby uczestniczyć w takich zawodach, trzeba
było iść na wagary :).
Czas spędzony w technikum uważam za zmarnowany. Zawodu się nie nauczyłam. Co
mi po egzaminie praktycznym opisywanym w teorii? Jak smakują produkty, których
sposób wykonania mogłam jedynie opisać podczas egzaminu „praktycznego”? Dla
mnie jest po prostu śmieszne. Po technikum można zdać egzaminy w teorii, a na
prawdziwym stanowisku pracy nie umieć nic  przygotować (byli i tacy). Dlaczego
zawodówka może normalnie praktykować w zakładach produkcyjnych, a my nie? To
jest nienormalne, żeby zdobyty w szkole zawód był bez żadnego przygotowania
praktycznego. Co mi po teorii, którą zapewne większość pamięta tylko do
kartkówki, a potem natychmiast zapomina?! Doświadczenie zostaje na całe życie,
a tego doświadczenia ze szkoły nie wynosimy.
Jak mam teraz szukać pracy, skoro po 4-letniej szkole odbyłam tylko miesiąc
praktyk w prawdziwym zakładzie i na prawdziwym stanowisku pracy? Pracodawcy
przecież patrzą na doświadczenie i na to, czy coś potrafisz, a nie na to, jak
napisałeś egzamin technika!
W mojej karierze kryzysowym momentem była druga klasa, w której miałam dość
nudnych teoretycznych lekcji i tylko 3 godziny praktyki w tygodniu. Żałowałam,
że nie wybrałam zawodówki – tam przynajmniej może ktoś by zauważył, że mam do
tego zamiłowanie, a nie, że jestem osobą, która przypadkowo trafiła do tej
szkoły, jak większość moich kolegów. Szkoda, że przez te 4 lata było tak mało
okazji, żeby pokazać, co potrafię. Wiadomo, do każdego ucznia nauczyciele
podchodzą tak samo, ale jest w każdej klasie kilka takich osób, co nie są
tutaj przez przypadek, lecz świadomie wybrali ten zawód. No ale jak widać,
większość kadry pedagogicznej woli tego nie zauważać.
Gdybym jeszcze raz mogła wybrać szkolę, na pewno nie poszłabym do technikum.
Uważam, że ten model szkoły to nieporozumienie i porażka polskiej edukacji.
Dlatego wszystkim, którzy chcą się uczyć zawodu, a nie wyłącznie teorii bez
praktycznego pokrycia, radzę: idźcie do zawodówki. Tam przynajmniej będziecie
szczęśliwi, mając fach w ręku, a nie papierek i brak doświadczenia.

***

Wydział Informacji Ministerstwa Edukacji Narodowej

O modernizacji systemu edukacji zawodowej

Celem zmian w kształceniu zawodowym, rozpoczętych od 1 września 2012 r., jest
lepsze jego dostosowanie do potrzeb rynku pracy i oczekiwań pracodawców.
W pierwszej kolejności została zmodyfikowana klasyfikacja zawodów szkolnictwa
zawodowego, ponadto w każdym zawodzie wyodrębniono kwalifikacje zawodowe,
odpowiadające oczekiwaniom rynku pracy, a jednocześnie stwarzające możliwość
elastycznego uzupełniania wiedzy i umiejętności zawodowych. Wyodrębnione w
zawodach szkolnych kwalifikacje zostały opisane w nowej podstawie programowej
kształcenia w zawodach, w której przygotowaniu uczestniczyli przedstawiciele
środowisk pracodawców.

Wprowadzona modernizacja wzmacnia praktyczny wymiar kształcenia zawodowego.
Zgodnie z obowiązującymi od 1 września 2012 r. ramowymi planami nauczania,
które stanowią podstawę opracowania szkolnego planu nauczania, na kształcenie
praktyczne w zasadniczej szkole zawodowej przeznaczono 60% godzin kształcenia
zawodowego, natomiast w technikum 50% godzin.
Nowy sposób kształcenia w zawodzie wymagał również zmiany w zakresie
egzaminowania. Egzamin potwierdzający kwalifikacje w zawodzie przeprowadzany
jest odrębnie dla każdej kwalifikacji na podstawie wymagań określonych w
podstawie programowej kształcenia w zawodach. Częścią egzaminów dotyczących
wszystkich wyodrębnionych w zawodach kwalifikacji jest wykonanie zadania
praktycznego. Ocenie podlega efekt końcowy zadania, czyli konkretny wyrób,
usługa lub dokumentacja, w zależności od zawodu i kwalifikacji.
Do nowego egzaminu zawodowego przystępują nie tylko uczniowie, ale także
osoby, które posiadając odpowiednie doświadczenie zawodowe, chcą w trybie
eksternistycznym potwierdzić umiejętności nabyte w trakcie pracy.
Osobom dorosłym stworzono możliwość zdobywania poszukiwanych na rynku pracy
kwalifikacji w nowej formie kształcenia – na kwalifikacyjnym kursie zawodowym.
Program nauczania kursu uwzględnia wszystkie komponenty właściwe dla danej
kwalifikacji. Po jego ukończeniu słuchacze przystępują do egzaminu zawodowego
(takiego samego, jaki mają uczniowie szkół).


Artykuł publikowany na łamach lipcowego wydania czasopisma Mistrz Branży:

0 komentarze:

Prześlij komentarz